Imay chłopak
- 19 maj
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 3 dni temu
Imay to największy chłopak w swoim miocie i mam nieodparte wrażenie, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę. 😄 To taki kotek, który już od najmłodszych tygodni zachowuje się jak szef wszystkich szefów. Wszystko musi zobaczyć, wszystko sprawdzić i oczywiście dopilnować, żeby w domu nic nie wydarzyło się bez jego wiedzy.
Jest pierwszym kociakiem, który biegnie przywitać gości. A kiedy już ich powita, praktycznie nie odstępuje ich na krok. Jeśli odwiedzi nas ktoś nowy, Imay natychmiast pojawia się obok, gotowy do inspekcji i nawiązania znajomości. Można wręcz odnieść wrażenie, że uważa wszystkich odwiedzających za swoich osobistych gości. ❤️
To niezwykle otwarty, odważny i pewny siebie chłopak. Nowe sytuacje, nowe miejsca czy nowi ludzie nie robią na nim większego wrażenia — wręcz przeciwnie, budzą jego ciekawość. Jednocześnie nie jest typem awanturnika. Ma w sobie mnóstwo uroku, pogody ducha i tej charakterystycznej dla ragdolli łagodności.
Choć nie należy do kotów, które godzinami siedzą na rękach, uwielbia być blisko człowieka. Towarzyszy ludziom w codziennych zajęciach, obserwuje, pomaga (lub przynajmniej jest przekonany, że pomaga 😉) i zawsze chce być częścią wydarzeń. Kontakt z człowiekiem jest dla niego bardzo ważny.
W domu często nazywam go „Gacusiem”, bo wystarczy spojrzeć na tę puchatą buzię, aby zrozumieć dlaczego. Jest największym łobuziakiem w miocie, ale takim, na którego po prostu nie da się złościć. Pełen radości życia, ciekawości świata i dobrego humoru każdego dnia rozśmiesza nas swoimi pomysłami.
Imay to kociak z wielką osobowością zamkniętą w puchatym, blue bicolorowym futerku. Jest pewny siebie, towarzyski, odważny i niezwykle rodzinny. Taki kot, który nie tylko mieszka z człowiekiem, ale aktywnie uczestniczy w jego życiu — najlepiej będąc w samym centrum wydarzeń. 🥰
Jeśli serducho mocniej Ci zabiło na jego widok - odezwij się do mnie :)
1500e - a szczegóły i odpowiedzi na pytania znajdziesz w zakładce informacje oraz FAQ




















Komentarze